Kategorie
świadomość

[commentary] Truman Show, czyli WTF

Film ma już swoje lata, a jego seans chodził za mną przez kilka dni. Zapewne dlatego, że zapamiętałam „Trumana Show” jako obraz ciekawy, a końcówkę jako wzruszającą. I jako że produkcja jest dostępna na Amazon Prime, a ja właśnie go sobie załatwiłam, to postanowiłam skorzystać z okazji. I dlaczego ten tekst jest w kategorii commentary, a nie w recenzjach? Bo tu nie będzie jego recenzji. Tu postaram się o niewygodny dla Twojego umysłu tekst ze spojlerami, więc czytasz go na własną odpowiedzialność. Zapraszam!

1998 rok, do kin wchodzi „Truman Show”. Powszechna interpretacja tego filmu jest taka, że porusza problem reality show i do czego człowiek może się w tym temacie posunąć. Bo wszak tytułowy bohater – Truman – jest człowiekiem, którego przez trzydzieści lat śledzi cały świat w swoich telewizorach. Jego narodziny, młodość, a wreszcie i wiek dojrzały. Przez całe swoje życie facet nie zorientował się, że wszystko jest grane. Brzmi mało prawdopodobnie?

Zastanów się chwilę.

Wróćmy jednak do interpretacji tego dzieua. Co, jeśli jest to interpretacja niewłaściwa? Jeśli twórcom w rzeczywistości nie chodziło o to, by zakomunikować „ludzie, robiąc reality show nie możemy sobie na to pozwolić”, a coś całkiem innego? Niemożliwe? To teraz na chwilę wejdziemy butami w literaturę. WYSOKĄ.

„Iliada” i „Odyseja” Homera to dwa najbardziej znane źródła o tzw. wojnie trojańskiej. Dla porządku tego tekstu przypomnę, że chodziło o porwanie Heleny, przez co pewna grupa ludzi się wkurzyła i przez lata walczyli o nią na wojnie. Zwykle się nie zastanawiamy nad inną interpretacją niż taką, że, no… tragedia grecka i w ogóle. Zero mowy o energiach żeńskich i męskich. Za to w latach 60′ XX wieku w psychologii coś zaczęło się zmieniać w tym względzie. Wspaniały, feministyczny ruch doprowadził do tego, że spychologia zaczęła zauważać jedną prostą rzecz. W mitologii są archetypy osobowości, które można wykorzystywać do wewnętrznej pracy. Potem powstało na ten temat dużo prac, ale… ostatnio przyszło mi, że temat wojny trojańskiej zupełnie źle interpretujemy. Ona opisuje to, co wydarza się, kiedy całkowicie zdetronizujemy energię żeńską, kiedy jej zabraknie. Nie, nie mam na myśli, że mężczyźni to zuo na cały świat, bo widzicie, w końcu facet Heleny się wściekł, że jej zabrakło i rozpoczął gównoburzę. Energia męska domagała się żeńskiej, by świat mógł funkcjonować w zdrowy, pokojowy sposób.

Po tym wszystkim, co przeżył postanawia dołączyć do pochodu komunistów. Tak się kończą „Ludzie bezdomni” Żeromskiego. Interpretacja podawana w szkole jest taka, że przejścia potrafią zmiękczyć każdego, no i skupiamy się na analizie dobra i zła socjalizmu i ruchu komunistycznego. Tyle tylko, że autorowi chodziło o krytykę socjalizmu/komunizmu właśnie przez ten ostatni gest bohatera! Ale o tym się nie dowiesz w szkole, tylko powiedzą Ci o tym na studiach. Innymi słowy, przedstawią całkowicie inną interpretację, niż powszechna. Interpretację, którą proponuje sam twórca.

I o ile wobec homerowskich i żeromwskich dzieł możemy zastanawiać się, w jaki dobry, współczesny sposób należy je interpretować dziś, o tyle nie bardzo tak jest z „Truman Show”. Dlaczego? Między innymi dlatego, że film jest prosty jak budowa cepa.

Nasz tytułowy Truman udaje się do biura podróży, bo pragnie się wyrwać ze swojej zapadłej dziury. Oczywiście, to by oznaczało koniec programu, którego śledzą miliardy. Nie mniej jednak widzimy wszędzie agresywną propagandę przeciw wyjazdom. Ba, bohaterowi wciska się wręcz na chama wszelkie możliwe treści, które mają na celu zatrzymać go w tym miejscu. Oczywiście, że w pewnym momencie wydaje się to przytłaczać Trumana, bo to jest zbyt nachalne i robi się podejrzane. Czy nie wydaje Ci się jednak, że media robią w bardzo podobny sposób wodę z mózgu ludziom? I nie, nie chodzi mi tu tylko o koronkę. Często w danym temacie leci jedna, bardzo podobna narracja. A to nie wszystko. Znacie takie powiedzenie jak „temat zastępczy”? W filmie mamy przedstawiony podręcznikowy sposób, jak to się robi. Truman o wyjeździe, wszyscy o pieniądzach, zbaczają z tematu, próbują dać argumenty do tego, by jednak nie opuszczał tego miasta. Dopiero pod koniec facet się wkurza całkowicie, ale do tego jeszcze dojdziemy.

Powyższa scena przedstawia wymyślony problem. Jego żona: „ogień, niebezpiecznie, spalimy się!”, a Truman: „nic nam nie będzie”. I przejeżdża przez ten pas ognia ni to rozbawiony, ni to szalony. Właśnie: ukazują go trochę jako takiego typa, ale widz go tak nie odbiera. Wow, czyżby sugestia, że jak będziesz dociekał prawdy, szukał jej, to społeczeństwo weźmie Cię za szalonego, nienormalnego? Może, ale wróćmy na chwilę do tematu ognia. Raban został stworzony, by zatrzymać Trumana. W teoriach spisgowych mówi się, że włatcy świata tak właśnie postępują. Tworzą pewnego rodzaju scenariusze wydarzeń, by odwrócić uwagę od czegoś ważniejszego, co się często dzieje pod biurkiem.

Jeszcze trochę bałaganu i Truman ląduje z przyjacielem na pomoście. Rozmawiają o życiowych sprawach, zadając trudne pytania. W pewnym momencie Marlon mówi, że on jest całkowicie szczery, on by nie kłamał. A jednak widzowi pokazuje się, że kłamie i to w żywe oczy. Więc jeśli coś usiłuje Cię usilnie przekonać, że mówi prawdę, to to chyba jest ukryty haczyk. A to dlatego, że prawda sama się obroni.

Mówiłam na początku tekstu o to, czy jest prawdopodobne, że przez trzydzieści lat koleś nie mógł się zorientować, że żyje w fikcyjnym mieście. Teraz pora do tego wrócić, ponieważ na powyższym screenie mamy scenę, gdzie producent programu udziela wywiadu. Ktoś go pyta właśnie o taką rzecz – dlaczego Trumanowi zajęło to tak długo? „Akceptujemy rzeczywistość świata, który nam jest dany. To takie proste”. Ale to nie jest koniec mondrości. Otóż – była aktorka jest sfrustrowana tym, że Truman żyje jak w więzieniu. Więc korzysta z okazji i dodzwania się na wizję. Peroruje mu, jakim jest bucem i w ogóle. A on na to: „Dałem Trumanowi szansę życia w normalnym świecie. Świat, miejsce, w którym żyjesz to chore miejsce”. Czekaj, czy on sugeruje, że nasz świat jest do dupy? To oczywiście nie ostatni raz, ale wpierw musimy wejść do prawdziwej jaskini teorii spisgowych!

Prawdopodobnie właśnie zrobiłeś minutę ciszy, by pożegnać w spokoju mój umysł. Dlatego pragnę Cię uspokoić, że bladego pojęcia nie mam, czy Ziemia jest płaska czy okrągła. Dla mnie może być nawet kwadratowa, czy wałkowata, ta informacja mojego życia jakoś nie zmieni. Jednak w tym momencie musimy wrócić do interpretacji. Na razie wiemy, że powszechna interpretacja „Trumana Show” jest błędna. No, wyżej masz przecież wszystko spisane. Teraz się skup. Jeśli tak jest, to dlaczego nie założyć, że to fikcyjne miasteczko to taka aluzja do naszej Ziemi? Taka informacja, jak jest naprawdę ukryta w tak prosty sposób. I właśnie w taki sposób na „Truman Show” patrzą płaskoziemcy. I dodają, że ludzie dzierżący władzę lubią informować świat o tym, co robią i wiedzą. No, w końcu nie od dziś mówi się, że najciemniej pod latarnią.

Dochodzimy do ostatniej sceny, w której bohater musi dokonać iście matrixowego wyboru. Wchodzi na schody, otwiera się wejście, w którym jest czarna przestrzeń. Dobra, muszę to zrobić. Oczywiście, że granica sztucznego miasta będzie sztucznym niebem. Właściwie samo miasteczko jest przedstawione jako idylla. Zaś nasz realistyczny świat jest przedstawiony jako coś strasznego. Ba, samo wejście w kolorze czarnym to zapowiada. „Nie przesadzaj”, pewnie zechcesz powiedzieć. Tyle że pan producent, którego wywiad wcześniej oglądaliśmy, do końca musi straszyć Trumana. Tak – wyraźnie jest mowa o tym, że prawdziwy świat to świat, którego trzeba się bać. A on przecież zbudował piękną, doskonałą idyllę. „Na zewnątrz nie ma więcej prawdy, niż w świecie, który dla ciebie stworzyłem. Te same kłamstwa, ten sam fałsz. Ale w moim świecie… nie masz się czego obawiać. Znam cię lepiej, niż ty sam. (Truman: nigdy nie miałeś kamery w mojej głowie!). Boisz się. Dlatego nie możesz odejść. W porządku, Truman. Rozumiem. (…) Nie możesz odejść, Truman. Przynależysz tutaj… ze mną”. Ostatecznie jednak Truman wchodzi do ciemnicy i teraz wkraczają napisy końcowe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.