9

O masońskiej symbolice w filmie „9” – uwaga na spojlery!

Dzień dobereł, jeśli chcecie puścić „9” dzieciom, to musicie wiedzieć, że jest to film w pełni masoński. O, tak – już sam tytuł na to wskazuje. Niestety albo stety, od krytyków dowiemy się zazwyczaj rzeczy, które na pierwszy rzut oka widać:

* technologia zua, AI doprowadzi do zniszczenia ludzkości i w zasadzie to nic nowego, bo „Terminator” i „Matrix”,

* Hitler zuy, bo widać do niego nawiązania…

* Nawiązanie do II WŚ – ok, było, że Hitler, ale nie było o tym, że jedna z lalek ma takie więzienne paski, no i pewien teren trochę przypomina obóz.

Tak jak wczoraj oglądałam – tak miejsce, w którym oni przebywali skojarzyło mi się trochę z więzieniem. Do tego jeszcze wrócę w obrazkach, a teraz do brzegu.

Jako osoba interesująca się duchowością wiedziałam, że ludzkość wchodzi w Erę Wodnika, zwaną też „5D”. I powiecie, że to bzdury, ale dajcie mi chwilę. Otóż, 5D jest – według wielu i według mnie także – znaczkiem opisującym stan świadomości. Nic więcej, nic mniej, ale… ezoteryka od lat mówi „wtedy i wtedy nadejdzie tamto, ludzkość cośtam, przejdzie do nowej ery, gdzie technologia się bardzo rozwinie, a my nauczymy się magii”. Ta magia to skrótowe określenie rozmowy w myślach, widzenia aur i podobnych spraw, wiecie, wszystko to, co umieją bardzo rozwinięte w tych paranormalnych zdolnościach istoty.

Ale… jest też i ciemna strona medalu, a ją reprezentuje masońska sprawa, czytaj: Aleister Crowley, który żył na początku XX wieku. Stwierdził on, że ludzkość weszła w fazę Horusa, gdzie ludzie uczą się być własnymi bogami.

No cóż, w ezo/rozwoju duchowym jest takie stwierdzenie: „jesteś swoim bogiem” i można to bardziej rozwinąć, ale szczegóły w innym tekście, bo to nie jest takie proste, jakby masoni chcieli nam wmówić. 🙂

Przy okazji jednak musi się zadziać upadek autorytetów i kościoła, i w ogóle. To teraz obserwujemy, a Paul Dunne („Magia Nowej Ery Wodnika i Nowego Eonu Horusa”) tak rozwija sprawę:

„Mówiąc prostym językiem, Eon Horusa oznacza, że Bóstwo jest przekazywane jednostce, która musi nauczyć się aktywować i znajdować Boga w sobie. Ten ostatni Eon widzi początek końca Boskiej Mocy i autorytetu będącego w posiadaniu królów, królowych, religii, rządów, wielkich instytucji i dyktatur, które w coraz większym stopniu zaczną spektakularnie upadać. Jednostka będzie miała możliwość pełnego wyzwolenia, kierowania własnym duchowym przeznaczeniem”.

Bohater zwany 1 – drodzy moi – to w tym filmie przywódca, który kryje się w opuszczonej katedrze, a on sam nosi czerwoną pelerynę i czapkę. O, wypisz wymaluj ubiór papieża. Tyle że ten animowany papież w zniszczonym przez apokalipsę świecie jest wystraszony, więc chce się ukrywać i w zasadzie nic więcej nie robi. Twierdzi, że no, strach to dobry wybór. W tym przypadku. No i przy okazji facet jest butny. Wypisz wymaluj, film przez postać 1 obrazuje wszystkie kościoła przywary, bo gdy nasi bohaterowie przenoszą się do biblioteki, to tam Jedynka-papież mówi tak:

-Mroczna nauka. Co nam daje ten bezużyteczny śmieć? Zapomnij o tym!

– Wiesz coś. Co wiesz? – pyta 9.

– Wiem wystarczająco dużo, by pozostawić ich pradawne zło rozkładowi. Zobacz, z czym nas zostawili.

To zmierza oczywiście do porzucenia 1, czyli papieża. Bo pozostali bohaterowie mają bardziej ochotę walczyć. Zresztą, to nie koniec symboliki liczby 1 w tym filmie, bowiem WSZYSTKIE roboty mają JEDNO sprawne oko.

No dobra, sytuacja jest taka: nasi bohaterowie zostali ożywieni przez duszę swojego stwórcy-naukowca, gromadzą się w katedrze, by następnie uciec z niej do biblioteki. Tam toczy się wyżej przedstawiony dialog, ale sprawny poszukiwacz masońskich symboli zauważy, że obok jest książka z jobczym… znaczy nie jobczym, ale symbolem-trójkątem walącym po oczach, z tytułem równie masońskim: „Annuls of Paracelsus”. Trójkąt wszyscy kojarzą, ale Paracelsus wydaje się tu mieć większe znaczenie, bo książka jest do dziś badana przez masonów i zawiera alchemiczne instrukcje obsługi życia, przemiany z jednej formy w drugą. Sprawę tak opisuje Eliphas Levi:

„W każdej kwestii Urzeczywistnienia i Rytuału Paracelsus jest imponującym magicznym autorytetem. Nikt nie dokonał dzieł większych od niego i z tego właśnie powodu ukrywa on cnotę ceremonii i jedynie naucza w swojej filozofii okultystycznej istnienia tego czynnika magnetycznego, którym jest wszechmoc woli; podsumowuje także całą naukę o postaciach w dwóch znakach, gwiazdach makrokosmicznych i mikrokosmicznych. Adeptom to wystarczało, a ważne było, żeby nie inicjować wulgaryzmów. Dlatego Paracelsus nie nauczał Rytuału, ale praktykował, a jego praktyka była sekwencją cudów” („Rituel de la Haute Magie”). Chodzi o homuculusy – no przecież to się właśnie stało w filmie, a Paracelsus opisuje jak je stworzyć.

To tzw. technika „małego człowieka”, gdzie używa się końskiego łajna i spermy.

Ale przejdźmy już do ogólniejszego punktu widzenia. No więc mamy szmaciane lalki, Parasceulsa i martwą ludzkość – bo wojenna pożoga sprawia, że nikt, absolutnie nikt nie przeżywa. Naukowiec, który ożywił swoją duszą lalki był ostatnim z ludzkości. Ale lalki zyskały świadomość, a jest ich dziewięć. Każda z nich symbolizuje jakąś cechę ludzkości, a ich los to uosobienie tego, co masoni by chcieli, by ludzkości się wydarzyło:

1: upadek autorytetu, bogactwa i władzy przez kościół (to już się dzieje zresztą, ale to dobrze),

9: to… trzymacie się? Chodzi o nosiciela światła, Lucyfera, kogoś pełnego miłości. Czekajcie, stójcie! xD. Ja wiem, że to brzmi powalenie, ale gdy wczoraj wpisałam „symbolika liczby 9” to wyskoczyło, że 9 symbolizuje bezwarunkową miłość. A z kolei bohater filmu zachowuje się tak, jakbyśmy mieli go skojarzyć z Prometeuszem. Składa on lampę, która działa i którą potem niesie. No, a kto niósł ogień ludzkości? Tak, tak. Z kolei na koniec filmu mamy scenę, gdzie już jest po imprezie, widzimy pięcioramienną gwiazdę, ogień, dusze niektórych laleczek – znaczy, no tych, co w filmie umarły – zostały uwolnione. Ktoś pyta, co się teraz stanie ze światem, a 9 na to: „nie wiem, ale to nasz świat”. I chwilę potem zaczyna padać, a… no właśnie – widzimy jakieś dziwne istotki, zielone, w kroplach, właściwie jako widz nie bardzo umiałam to odczytać, bo to tak średnio mi pasowało. Ale ok, przecież oglądałam to na zmęczeniu trochę, a czarno na białym mamy podane, że ludzkość jest w fazie, która właśnie przechodzi przez erę Horusa (cały film) i wchodzi w następną (końcówka). Uffff.

Macie jeszcze siłę na kolejne symbole?

Oczywiście, że jeszcze są, na przykład 6 – który tu symbolizuje naukowca i obsesję na punkcie pewnego znaczku – a jego szkice zawierają trzy cyfry „6”. 666… Szczerze mówiąc, tak mi się wczoraj wydawało, dziś już mam pewność.

Albo liczba 4. Tutaj jest bliźniakiem dla 3 i oba pracują w bibliotece, porządkując przeszłość. Ale na końcu – znowu wracam do końca – widzimy, że z dziewięciu bohaterów zostaje tylko czterech. Wszystkie przeciwstawiały się 1. Można to uznać za stwierdzenie „czystka pozwoliła wrócić życiu na Ziemię”. No cóż, to tylko bajka, a depopulacja to tylko teoria spis…

Co ciekawe, 7 – jako postać – jest jedyną kobietą w grupie, także przeżywa i także była zwrócona przeciwko 1. Na początku myślałam, że to „eh, znowu ta poprawność polityczna”, ale jak ktoś siedzi w duchowości, to wie, że kobieca energia utożsamiana jest z transformacją. No, ale to już taka moja mała drobna uwaga.

Jaki z tego wniosek? „9” jest obrzydliwie masońskim filmem, który jest efektem pewnej zasady wśród masonów. Otóż: absolutnie wszystko, co robimy, jest JAWNE. Mówimy, co mamy robić, zapowiadamy. Chodzi o to, żeby ludzie niby godzili się na to, na co nie chcieliby się zgodzić. Chodzi też o prawa karmiczne. Postępując w ten sposób ryzykują o wiele mniej „w dupę”, niż jakby nie opowiadali o swoich mrocznych sprawkach.

Bardzo Wam dziękuję za to, że obczailiście tekst i w komentarzu macie linki do źródeł oraz do zrzutki – jakby ktoś chciał wesprzeć moją pracę.

Jeden komentarz do “9”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *