* * *

chcę żyć

chcę być

chcę słyszeć SWOJE ŻYCIE

CHCĘ słyszeć własne życie

chcę SŁYSZEĆ swoje życie

Jeden z moich obrazów – jeszcze dostępny :).

Doszłam niedawno do wniosku, że duchowość jest jak matematyka. Jeśli zapomnisz podstaw, to jesteś na straconej pozycji przy skomplikowanych wzorach. Naprawdę.

Jeśli zapomnisz, że jesteś KREATOREM, to życie nagle zamieni się w coś nie tyle nieprzewidywalnego, co bardzo nieharmonijnego, pełnego lęku. Bo jak kreator może krzywdzić siebie? To tak jakbym wzięła pędzel i się nim udławiła.

Jeśli zapomnisz, że absolutnie wszystko jest ILUZJĄ, to masz pełne gacie, bo inflacja, a tak w ogóle to rządy są do dupy i wszystko psują. A przecież… jak można traktować poważnie iluzję? Szczególnie taką, w której jesteś kreatorem.

Jeśli zapomnisz o pracy z Sercem, jeśli nie będziesz dbał o czystość energetyki, jeśli ominiesz współpracę z przodkami, to… staniesz na nogi, ale jak po nocnej imprezie alkoholowej. Wszystko będzie w burdelu.

Nie, nie musisz nic robić? Serio? Oczywiście, że nie musisz nic robić. Tylko kwestia tego, jakie to daje konsekwencje. Osobiście po ustawieniach systemowych ja po prostu będę dbała o czystość energetyki i pamiętać, że wszystko jest iluzją. Co dalej będzie – nie wiem. BO CHODZI O TO, ŻEBY ŻYĆ WŁASNYM ŻYCIEM. Ale żeby wytłumaczyć Wam mój tok rozumowania, to muszę Wam opowiedzieć o serialu, który jest sztos.

„Anotherself”, czyli z polska „Inna ja”. Serial turecki. W dodatku na Netflixie. W dodatku całkowicie normalny i w dodatku… o duchowości. O odnajdywaniu WŁASNEGO ŻYCIA. I on przypomniał mi przodków.

Tak – w tym roku z nimi ostro pracuję, efekty widać, ale tym razem uznałam, że trzeba to wreszcie jasno, klarownie i pięknie zakończyć. Tzn. przodków się uznaje, ok, ale… JESTEM PERFEKCJONISTKĄ. MÓJ MÓZG FUNKCJONUJE INACZEJ, NIŻ MÓZG NIE PERFEKCJONISTY. Jego logika jest pokrętna i nieco zwariowana, ale taka jest. Więc póki co jedyne, co mogę zrobić, to zrobić sobie dobrze.

„Inna Ja” opowiada o trzech przyjaciółkach, które mają wszystkie poobijane życia. Jedna z nich szczególnie, bo wg medycyny umiera i ma kolejny atak raka. Wkurza się wreszcie i znajduje ustawienia systemowe. I jadą, wszystkie trzy. Od tego momentu zaczyna się ich odnajdywanie w rzeczywistości.

Trzeba to zobaczyć. Potrafi wzruszyć, ja właściwie na każdym odcinku miałam jakiś wzrusz, coś się u mnie przepracowywało. Mało tego, dawno nie widziałam, by serial miał tak wzorcowy! research. Prawda, że niby produkcje mają konsultacje ze specjalistami, ale w serialach – polskich na przykład – często są w sprawie medycyny bzdury. O tym widzowie zapominają. A potem lekarze wzdychają ciężko i mówią: „nie, nie przepiszę panu leku z doktora House’a”. Już nie mówię o pracy policji, która dzięki serialom typu CSI w Ameryce miała pod górkę, bo oni niby tacy zaawansowani i tak dalej.

Jak dla mnie, ostatni odcinek jest dla mnie wybitny. I być może dlatego, że jest on dla mnie wyraźnym sygnałem, co powinnam zrobić. I dlaczego powinno być to dokładne tak jak to możliwe.

TAK, MÓJ WEWNĘTRZNY PERFEKCJONISTA PŁAWI SIĘ W POWYŻSZYM ZDANIU.

Ale tylko wtedy, jak zrobi sobie dobrze przestanie się zastanawiać.

A ja? Ja będę miała JOBCZY sygnał dla umysłu, że ŻYJĘ WŁASNYM ŻYCIEM.

Bo niestety.

Tryb rodzinny, spotykanie stulejarzy, pisanie… matku bosku, naprawdę w chuj dużo wzorców rodzinnych. I okej, pisać po swojemu zawsze już będę, w końcu pisanie jest fajne, po co mam odrzucać swoją cząstkę. Ale, nosz – gdy pracuję wewnętrznie nawet nad przekonaniami o OBFITOŚCI, to uderza mnie to, jak wiele wyciągnęłam od rodziców, od rodziny.

A przecież TO BŁĘDNE KOŁO!

Więc trzeba zrobić raz, a dobrze.

Więc jadę na USTAWIENIA SYSTEMOWE! Bo mam prawo do własnego życia i cieszenia się nim tak, jak tylko sobie wymarzę! To się nazywa WOLNOŚĆ!!!

PS.: A serial „Anotherself” jest po prostu sztosem. Obejrzyjcie, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.