Artykuł niesponsorowany, ale o świeczkach Iwonki

W tym roku świeczki okazały się bardzo potrzebne. Szczerze, nie spodziewałam się, że aż tak. Pierwszy zestaw od Iwonki wzięłam z grubsza dlatego, że chciałam coś ładnego i pachnącego mieć, gdy piszę. Jednak sytuacja tak światowa, jak i osobista spowodowała, że czekam na kolejny zestaw od Iwonki. Kim ona jest?

Jak widzimy, po prostu prowadzi 4334324 profil o świeczkach na Insta. I może by zaginął w czeluściach internetu, gdyby nie to, że mam wrażenie, że jej świeczki są takie… ładne, czyste energetycznie. Przesadzam? Maybe, ale jednak coś mnie tknęło, by dziewczynie napisać coś dobrego, gdy na pewnej świeczkowej grupie ludzie nie wyrażali wobec jej prac aprobaty. Of course, polski internet i polska mentalność, ale wróćmy już do Iwonki, która po prostu tworzy, bo to proste: nie chcesz cierpieć, rób samemu. Och, jakbym słyszała o uprawianiu warzyw – nie chcesz jeść syfu z chemią, sadź. No dobrze, konkrety. – Bardzo lubię palić świece – mówi i dodaje: – Relaksują mnie, ale te z parafiną były niezdrowe, więc szukałam alternatywy.

Z perspektywy duchowej te sklepowe, z parafiną świeczki nie są funta kłaków warte. Po pierwsze, pierwszy randomowy artykuł z internetów powie Wam, że parafina zła i nieekologiczna. Po drugie, jak siedzicie w ezo, to pewnie wcześniej czy później natkniecie się na tekst w stylu „te zwykłe świece zawierają dużo syfu energetycznego i podczepy”. Maybe, ale w tej chwili jestem przekonana, że gdyby nie świece Iwonki, moje procesy nie byłyby aż tak piękne, czyste. Wow – ktoś wtrąci: „a co z fizyką kwantową? Przecież jest tak, jak myślisz! Ha! Mam cię!”. No… tylko wiecie. Gdy coś jest tworzone z Serca, to przyznajcie sami: nie czujecie tego? Takie dary mają podwójne działanie, nie tylko symboliczne, ale również i wspierające, bo twórca, którym jest Iwonka, dodał od siebie dobrą, czystą i piękną intencję. A skoro tak… to czemu z tego nie skorzystać? Zwłaszcza, że świat to nie tylko rozumowanie, ale również i czucie.

Każdy pisarz ma swoje rytuały. Ja sięgam do zeszytu i bardzo lubię sprawę uzupełniać świeczkami. Zwykle nie przykładam wagi do tego, jaką zapalę, ale teraz postanowiłam zrobić niewielki wyjątek. Specjalna, dedykowana świeca do pisania o Agafe? Zdecydowanie tak. I jestem pewna, że ta świeczka coś mi pokazywała, bo widzicie, to było tak, że się paliła, ale… nie do końca tak, jak mogłaby się palić zdrowa świeca. Jakieś obrzeża zostawały i w ogóle szło nie tak. Tymczasem ja jednocześnie bardzo wciągałam się w świat Kramu – daję słowo, po prostu płynęło tak, że można tylko pozazdrościć – ale jednocześnie czułam, że to koniec, że to, tego już nie da się ciągnąć dalej. Być może spojrzenie na świeczkę od Iwonki przekonało mnie do tego, by skończyć temat. Całkowicie.

Kolejnym przeżyciem było spotkanie z Przodkami. Wow, ten proces był jednym z najpiękniejszych i najbardziej uduchowionych w moim życiu. Musiałam go odbyć, ponieważ po zaatakowaniu Rosji prz… znaczy, Ukrainy przez Rosję wywaliło mi ostre PTSD. Trzeba było coś z tym zrobić, bo jednak warto w tym świecie funkcjonować. Zapaliłam świeczkę Iwony – dedykowaną właśnie Przodkom, bo wiedziałam, że wcześniej czy później nastanie taki moment, ale nie przypuszczałam, że tak wcześnie – no i… spoglądając nań, zaczęłam śpiewać. Tzw. light music. Słowa nie miały znaczenia, zresztą ich nie rozumiałam. Wow, to było tak piękne. Tak wzruszające, że ach.

I jeśli Ty zamierzasz odbyć jakiś proces z Przodkami, to pamiętaj: zostaw świecę do wypalenia się. A Iwonka robi duże… do trzech dni się palą, choć mam wrażenie, że to jest kwestia tego, jaki właśnie proces idzie i jakie ewentualnie Źródło ma plan :).

Temat przodków dalej przerabiałam, bo chciałam i czułam, że trzeba zadbać o relacje z Babcią i Mamą. I pozwólcie, że zostawię to dla siebie, co tam zaszło, gdyż to są już bardzo, bardzo osobiste sprawy. I piękne. Ale, w zasadzie – w tych procesach wciąż uczestniczyły świeczki Iwonki. Robi je sojowe i traktuje jako odskocznię od problemów. Myślę, że to czuć, że Iwona się relaksuje przy ich tworzeniu. Świetna sprawa.

Jeśli chcecie coś kupić od niej, to zapraszam na jej insta. Jeśli zaś czujecie, że w tym tekście chodzi o coś więcej, niż reklamę, to… macie rację. Jestem wdzięczna za te wszystkie świeczki. Dziękuję, Iwono, że zechciałaś podzielić się nimi właśnie ze mną. To dużo dla mnie znaczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.