[ŚWIADOMOŚĆ] Nastał czas wolności

Długo zabierałam się do tego tekstu. Nie chciałam go pisać na siłę, a mimo wszystko czuję, że jeśli tego nie zrobię, to on nigdy nie powstanie. Szkoda by było, bo do jego ilustrowania powstały trzy rysunki :). W takim razie lecimy!

Pamiętam, jak zaczynałam siedzieć w bajkach, znaczy w ezoteryce. Hasłem naczelnym było „uwierz w siebie, masz tę moc”. Niestety, te 1000+ postów o turbo potędze jednostki nie sprawiło, że stałam się mądrzejsza. Wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że „och, jesteś światłem!” to jakiś abstrakcyjny termin, który niczego nie daje. Bo ani tu praktycznych porad, ani zrozumienia o co chodzi.

Śmiem twierdzić, że dopiero po siedmiu latach intensywnej pracy wewnętrznej zrozumiałam wreszcie, o co chodzi.

I nie, nie o tęcze.

Tak.

Jestem światłem.
Tak.
Mam tę moc.
Tak.
Wierzę w siebie.

TYLKO JAK TEGO WSZYSTKIEGO DOKONAĆ?! JAK PRZESTAĆ SIĘ MAZGAIĆ?!

Teoretycznie możesz wykorzystać jedną z najlepszych książek psychologicznych, której tytułu nie pamiętam (haha) o podwyższaniu samooceny. Praktycznie bywa różnie, bo w cholerę bardzo zależy od świadomości i naszego wewnętrznego bałaganu.

O tak – „bałagan” – nie jest ani pejoratywny, ani wciskający osobnika w rolę ofiary, ani jakikolwiek. Jest po prostu stwierdzeniem faktu i doskonałym opisem tego, co się wyprawia we wnętrzu, kiedy nie masz uporządkowanej energetyki.

Za bałaganem idzie strach. Traumy. Nieprzepracowane wzorce i programy. I wiele, wiele różnych problemów, których na co dzień nie jesteśmy świadomi.

Gdyby ktoś pytał: tak, w obecnej chwili mam chaos na biurku. Ale biurko to biurko, nikogo tym nie krzywdzi.

No dobrze, przyjmijmy, że jesteś randomowym czytelnikiem, który wlazł na stronę po to, by się dowiedzieć, jak wreszcie uwierzyć w siebie i zrozumieć, że jesteś światłem i tak dalej.

Odpowiedź jest prosta.

RÓB SWOJE.

Kiedy jesteś sobą, to i tak nabierasz doświadczenia, które zwiększa świadomość. Oczywiście, warto dbać o swoją energetykę. I chyba właśnie o to chodzi. Naucz się jak ją obsługiwać i to wystarczy.

Gdy zbliżał się TEN słynny rok czułam, że chcę i nie chcę wiedzieć. Pierwsze prognozy jakoś przełknęłam, ale nastąpił moment, w którym wrażenie TO BEZ SENSU zaczęło mi towarzyszyć. Nie zrozumcie mnie źle – bez sensu jest zaglądanie w przyszłość, JEŚLI TA JEST ZALEŻNA ODE MNIE. JEŚLI JA W KAŻDEJ CHWILI MOGĘ ZDECYDOWAĆ O CZYMŚ. Tak, to jest zabawa. I tak, specjaliści profesjonaliści mogą widzieć więcej. A jednak. Jednak… nie chcę SIEBIE PROGRAMOWAĆ. Chcę czuć życie! Dlatego idąc za ciosem wywaliłam programy związane z horoskopem itd. :).

BO TO JA KREUJĘ SWOJE ŻYCIE! TO JEST MOJA ODPOWIEDZIALNOŚĆ!

A ponieważ jestem w pełni odpowiedzialna za swoje życie, to z pełną premedytacją i będąc w pełni wywalam wszystkie programy, które mnie ograniczają. Począwszy od programów karmicznych, a na programach buddyjskich skończywszy ;]. I mój organizm na to reaguje! Tak bardzo mu dziękuję, że ze mną wytrzymuje.

Zachęcam, by również uwalniać się od niekorzystnych programów, bo nastał czas wolności.

Zdrawiam <3

2 komentarze do “[ŚWIADOMOŚĆ] Nastał czas wolności”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.