Kategorie
świadomość

[FOTO] A w Gorzowie taki mamy klimat…

No i pisior, jak to się mówi w dzisiejszych czasach, bo nie dostałam pracy, a po rozmowie o nią czułam się fatalnie. Stwierdziłam jednak, że skoro już jestem na mieście i warto cieszyć się życiem, to porobię jakieś fotki. Efekt poniżej.

Pamiętam, jak ta ławka była czysta i piękna. Oraz to, że wszyscy się nią jarali. Dlaczego? Miasto w latach zerowych XXI wieku założyło kamerkę, którą można było podglądać w sieci. Było to też miejsce, w którym można się połączyć z internetami. Pamiętam, jak domowa sieć była jakości poniżej godności i ja – a było mokro i zimno – miałam akurat wysłać pewną pracę pseudoliteracką w ramach zlecenia. Ratunkiem okazała się właśnie ta ławka. Dziś nikt na niej nie siedzi, nawet nie ma do czego, bo wg strony Gorzowa to nie ma już tej słynnej kamerki. Dziś modne jest co innego – elektryczne hulajnogi, widoczne obok. Gdybyście jednak chcieli zrobić sobie selfie w tym zacnym miejscu, to szukajcie przy katedrze.

⬆ Za datę założenia Landsberga an der Warthe – bo przecież te ziemie przez całe stulecia należały do Niemiec – uznaje się 1257 rok. A patrząc na tę tablicę, to zaskoczyło mnie, że prawie zapomniałam o Janie Korczu, o którym kiedyś trochę czytałam. Dziś nazwisko to jest dla mnie tak samo anonimowe, jak ten pank obok (wymazałam, bo może nie chce fotki).

⬆ Można też popodziwiać chemitrailsy, znaczy się flagi. Ale może lepiej skupić się na faktycznym zabytku, a w tym terenie mamy przynajmniej dwa.

⬆ Jeden z nich to katedra, której prace remontowe dobiegają końca (?). Kosztowały krocie, bo kilka lat temu kościół się zapalił i dzielni strażacy musieli zatopić – dosłownie – budynek. Potem wyszły różne szwindle i sprawa sądowa dla zarządcy.

⬆ W sumie – jak sobie przypominam – w ostatnich dwudziestu latach jest to już drugi remont katedry. W pierwszym dobudowano efekty specjalne z dołu, znaczy światełka i wymieniono dach. Pewnie na tym nie skończyli, ale czy zrobili ogrzewanie wreszcie (babcia narzekała na zimno w kościele), to nie sprawdzałam. Ale że budowla sama w sobie ma korzenie gotyckie, średniowieczne, to wnętrze najprawdopodobniej nadal jest ponure.

⬆ Jak już nam się znudził widok kościoła (bo ileż można oglądać), to warto się przejść wokół fontanny Paukscha. Jest to zabytek stworzony dawno temu z takiego fajnego piaskowca, w każdym razie czegoś szpanerskiego. To, co teraz widzimy jest odrestaurowane i jakoś się trzyma. Mimo to pojawiły się pogłoski, że fontanna znów ma się znaleźć w remoncie. Pamiętając ostatnią aferę z tym związaną, mam wątpliwości, czy jest to świetny pomysł.

⬆ I w Gorzowie upamiętniono Izę, która mogła żyć, ale lekarzowi zdarzył się błąd lekarski. Że jest to tragedia, nikt nie ma wątpliwości. Ale o tym, że lekarz odpowiedzialny za to wszystko miał pro-Czarny_Protest posty i inne strzałki, to prawdopodobnie o tym dowiecie się tylko ze źródeł prawicowych. Jednak ja tylko tędy przechodziłam, bo kilka metrów dalej jest tramwaj. I może samo zdjęcie jest tylko zdjęciem, ale wyraźnie poczułam energię właśnie tego kawałka kostki brukowej. Da się ją podsumować tak: „auć”. Całkiem serio, poczułam ból i smutek tych babeczek, co tam w sobotę robiły zgromadzenie.

⬆ Paaaanie, ale weź pan chleba ptakom nie rzucaj. W sumie to zastanawiałam się, czy one jadły pieczywo, czy może ziarno – bo to coś było białe i było tego dużo rozproszonego. Może coś w mentalności Polaków się zmienia, ale wątpię. Tak czy siak, nie zaszkodzi przypomnieć tych faktów:

A skoro już jesteśmy przy zwierzętach, to z okazji Dnia Jeża czas na odwieczne pytanie:

Dobra, koniec reklamy, wracamy do Gorzowa Wielkopolskiego, którego stan na dziś jest jak stan tej nieszczęsnej, zapomnianej ławki z netem.

Aby zjawić się na rozmowę o pracę, to musiałam się kierować w stronę Mostu Staromiejskiego, bulwaru, estakady…. dobra, chodziło o Grobla. Opis reszty tu zaraz poniżej.

⬆ To światło! Te cegły! Ten kosz! Urzekło mnie to wszystko w przejściu estakady!

⬆ I to chyba jest najlepszy widok dla estakady, po której wciąż i z uporem suną pociągi. Jak widać, znaczna większość – jeśli nie całość – została całkiem niedawno wyremontowana i odnowiona. Niestety, nie zelektryfikowana. I choć władze miasta zarzekają się, że to przez czyhanie na dofinansowania unijne, to patrząc na ich efektywność mi się trochę w to nie chce wierzyć. OK – ten widok jest po drugiej stronie Mostu, a my przecież nawet na bulwar nie zajrzeliśmy. A ten prezentuje się tak:

⬆ To jest oczywiście tylko jego fragment, wyglądający dość nowocześnie. Całość jest oczywiście o wiele ładniejsza i ozdobniejsza. Jeszcze w roku 2010 bulwar ten był uznawany za najpiękniejszy w Polsce. Obecnie zapewne to się zmieniło…

⬆ Jeśli chodzi o ten statek, to jest to po prostu restauracja w tym stylu. No co, zdziwko, że nic po Warcie nie pływa? Cóż, lata temu już czytałam o Kunie i ona była odświętnie wykorzystywana, co z przyjemnością wytykały włodarzom miejscowe gazety. Jak jest dziś, nie wiem.

⬆ Obiecuję, że to przedostatnie zdjęcie z tego miejsca, ale chciałam Wam jeszcze opowiedzieć o rynku. Otóż, dawno, dawno temu właśnie na bulwarze nie było bulwaru, tylko był rynek. Tak, tak, gorzowianie go pokochali i chyba do dziś tęsknią za tym jarmarcznym klimatem, bo ilekroć pojawia się temat wynalazku byłego prezia Jędrzejczaka, to o nim słychać. Bo tuż za tym różowo-ceglastym budynkiem rozdzielającym estakadę jest nowy rynek (znaczy ten wynalazek niegdysiejszego prezia), który ma dachy i w zasadzie można go opisać jako „cywilizowany”. Jednak to już nie to samo…

⬆ Widzicie tę kulkę na bulwarze? Latem tam śpiewają ptaszki, papużki. Nie pytajcie mnie o humanitaryzm, ale z tego, co włodarze twierdzą, zwierzątka mają dobrą opiekę.

Wsi zielona… a nie, to jest widok z Mostu Staromiejskiego na Wartę. Znaczy, taki miejski widok mamy po prostu. A sam Most wygląda tak:

A kilkanaście metrów dalej jest Grobla, do której dochodziłam naokoło, a która zaczyna się tym efektem specjalnym:

I tak sobie stojąc i snując głębokie rozmyślania egzystencjalne, porobiłam parę romantycznych fotek, z którymi Was zostawiam. Dziękuję, że przetrwaliście do końca i widzimy się następnym razem. A komu się spodobało, ten może udostępnić wpis w świat, będzie mi bardzo miło 🧡.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.