[JASNOWIDZENIE] Ruch należy do Rosjan

W tym tygodniu wyjątkowo mało sprawdzałam, co się wyprawia w przestrzeni. Zamiast tego odsłuchałam, co mówią inni jasnowidze. Co prawda nie jest to zalecane, ale ta konfrontacja daje mi pindylion punktów do uciechy dla ego. Tak, bawię się tym, choć sytuacja jest bardzo poważna i jeszcze będzie zaskakująco.

Świadomość zbiorowa skończyła jedną lekcję: plandemię. I z pozoru wygląda na to, że NICZEGO SIĘ NIE NAUCZYŁA. No dobrze, może trochę przesadzam, wszak wiele osób zaczęło myśleć i wyłączać telewizję. Ano właśnie, zrezygnowano tylko z jednego medium twierdząc, że są tam same kłamstwa i bzdury.

Teraz zatrzymaj się, choć wątpię, że akurat to dotyczy Ciebie, ale, może. Do rzeczy.

Jeśli w jednej sprawie media kłamią, dlaczego zakłada się, że w innej mówią prawdę?

Ja nie wiem, jak to się dzieje, ale już drugi raz okazuje się, że to, co wyniosłam ze szkoły powszechnej w jakiś sposób się przydaje. Normalnie: niemożliwe, a jednak!

Otóż, w ogólniaku mieliśmy lekcje o II WŚ. Co prawda rozszerzona historia, dlatego obejmowała te wszystkie ważniejsze zagadnienia. Był tam pokazany wycinek prasowy z WRZEŚNIA 1939 roku, z Polski. Kwestia taka, że tam były bardzo optymistyczne i górnolotne słowa, w stylu „damy radę”. Tę narrację prowadzono bodajże przez parę miesięcy, a kolega zapytał wprost: czemu oni opisywali to w ten sposób? Odpowiedź prosta: morale.

Musimy pamiętać, że na stopie wojennej NIKT nie ma racji, bo każda strona prowadzi własną propagandę. Nie dość, że ma ona zachowywać morale, motywację do walki, to jeszcze może ustawiać na linii podziału: „paczajta, ale ten zły!”.

Istotnie, jest taki odrażający, bardzo bolesny plakat nawołujący do uciekania przed ruskimi. Chyba wszyscy wiemy, o który mi chodzi, a ja odpuszczę sobie pokazywania jego, bo naprawdę jest w nim dużo cierpienia.

I o ile to była prawda, o tyle wróćmy do czasów współcześniejszych. Gdy zawaliło się WTC wydawało się, że cały świat stanął na głowie, choć to był dopiero początek. USA oczywiście dodało do tego swoje trzy grosze i stwierdziło, że ten kraj, z tymi tu, no terrorystami, ma bombę atomową i trzeba zrobić wszystko, by nie doszło do jej wybuchu. Jak to brzmi dziś? Tragikomicznie, bo okazuje się, że żadnej bomby nie było.

Podróżnicy uczą się, że to, co nam jest prezentowane, niekoniecznie musi być tożsame z przekonaniami żyjących w tamtym społeczeństwie. Najprostszy przykład to nieszczęsne zakrycia głowy muzułmanek.

I teraz zastanów się, czy w sytuacji Ukraina-Rosja możemy komukolwiek zaufać? Dlaczego? Inaczej, ale bądź absolutnie szczery i nie udawaj, odpowiedz na WSZYSTKIE PYTANIA.

  1. Dlaczego wierzę mediom pro-ukraińskim?
  2. Dlaczego wierzę mediom pro-ukraińskim?
  3. Dlaczego wierzę mediom pro-ukraińskim?
  4. Dlaczego wierzę mediom pro-ukraińskim?
  5. Dlaczego wierzę mediom pro-ukraińskim?

Przecież jakby nie było, w mediach głównych zapanowała jedyna słuszna narracja. Owszem, może ona opisywać fakty, ale na zasadzie narracji prasy komunistycznej: „tego i tego dnia wydarzyło się to i to, potępiamy Rosjan”. Z kolei w mediach alternatywnych pojawiają się informacje, które przez FEJSBRUKA uznawane są za fakenewsy. Jakie?

Na przykład takie, że na Ukrainie było ponad 20 placówek, które opracowywały broń biologiczną. Oraz to, że Amerykanie tam sobie byli. A nie, sorry. To ostatnie wyciekło już do mediów dzięki niezwykle niebezpiecznym nacjonalistom, oczywiście czczącym wolność i niepodległość i puszczającym race na Dzień Niepodległości tego kraju z kartonu.

Czekaj, moment!

CZY TY JESTEŚ DUMN* Z SIEBIE, BO WIERZYSZ INFORMACJOM ALTERNATYWNYM?

Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, to znaczy, że operację czas przeprowadzić raz jeszcze.

  1. Czy media alternatywne mogą kłamać?
  2. Czy media alternatywne mogą kłamać?
  3. Czy media alternatywne mogą kłamać?
  4. Czy media alternatywne mogą kłamać?
  5. Czy media alternatywne mogą kłamać?

Ktoś bardzo mądry zadał pytanie: „KTO TO MÓWI?”, w kontekście tego, skąd się wzięła ta informacja. I chyba jest to jedno z najmądrzejszych pytań, jakie usłyszałam. Odpowiedź na to pytanie wskaże, z jaką narracją możesz mieć do czynienia.

W ostatnich dwóch tygodniach pewna pani, która było nie było, podaje dość ciekawe informacje o tym, co się zadziewa w przestrzeni, miała mały problem. A nazywa się on „wspólne medytacje”. Intencja oczywiście piękna: pokój na Ukrainie. Jednak ludzie zaczęli narzekać, że wspólne, zbiorowe medytacje mogą być niebezpieczne, bo byty i inne kwestie. Cóż, Ajahn Brahm ma to jednak gdzieś, skoro nadal prowadzi wspólne medytacje, zaraz po wykładzie. Za to ta pani, o której wspomniałam, jęła się tłumaczyć, że kwestia dotycząca medytacji jest prosta: medytować warto, a zue siły podają, że nie wolno wspólnie robić. Oczywiście, jej wyjaśnienie było dużo bardziej rozbudowane, nam natomiast takie wystarczy.

No więc pytanie: kto tu ma rację? A może – jak twierdzi jedna z jasnowidzek (Rajska/Socha) – tu nie o prawdę chodzi? Że w zasadzie, co nam da poznanie prawdy? Wiedza, że na Ukrainie były te nieszczęsne laboratoria? Czyżby ABSOLUTNIE NIC?

W tej sytuacji pojawiły się głosy… bardzo ciekawie twierdzące, żeby nie powiedzieć „jak hipokryta”. Ale to może wina wspaniałej mapy świata przedstawiającej konflikty zbrojne na świecie, ale bez tych, co tam USA nawarzyło?

Dobrze, głosy takie: „ale, no, w XXI wieku nie wypada, by jedno państwo rozstrzeliwało drugie, prowadziło ludobójstwo”. Oczywiście wszystkie z EUROPY ZACHODNIEJ, a więc właściwie terenu, gdzie konfliktów zbrojnych nie ma wcale.

Tymczasem przypominam, że Chińska Republika Ludowa nadal prowadzi ludobójstwo, jeśli chodzi o pewne mniejszości, nadal zabija Hong Kong, a w dniu inwazyji Rossyji na Ukrainę przeprowadziła prowokację nad Tajwanem.

Przypominam również, że w Somalii jest niebezpiecznie, bardzo duża przestępczość, a już o Syrii to nikt nie pamięta, CHOCIAŻ teraz jakby na nowo zyskało popularność zdjęcie człowieka w zniszczonym domu.

Zapewne, można by było podać tych przykładów więcej, ale przecież i tak się znęcam nad czytelnikiem długością tekstu, a to JESZCZE NIE KONIEC!

Teraz dla odmiany – WRESZCIE – pora na rysunek. Ale żeby nie było, że to ściema, podróba, wsadzę również link.

Wyłączyliśmy telewizję, by poznać prawdę. Jednak niektórzy nie zauważyli, że forma przekazu jest w zasadzie bez znaczenia. I tak, proszę trzymać się foteli, bo jedziemy dalej.

Powyższy obrazek ilustruje jedną, bardzo ważną rzecz. I nazywajcie mnie szurem, jestem z tego dumna w takim razie. Ale, co pokazuje? Przedstawiciele mediów, zwłaszcza Fejsbruczka, DOSKONALE wiedzą, w jaki sposób działa energia. Przyjrzyjmy się temu.

To nie jest karma – to jest prawo energii. Ono działa i będzie działało zawsze, na przykład: na czym się skupiasz, to to rośnie. Tak na przykład, codzienne słuchanie informacji powoduje znaczny spadek samopoczucia. Niestety, to tylko jeden sposób na wywoływanie strachu wśród ludzi. A przecież to właśnie obserwowaliśmy, gdy plandemia się rozwijała. Problem w tym, że media również programują, a ściślej: hipnotyzują i to jest wbrew woli odbiorców. No, ale… Strach zawsze skutkował tym, że społeczeństwem było łatwiej rządzić. Jednak tradycyjne media to nie jedyne źródło informacji.

Są nim również social media.

VK, Tik Tok, Fejsbruk, Instagram, twitter.

Ludzie, dostawszy informację „Ruscy zaatakowali Ukrów!” się wściekli i zamiast się wyciszyć, zamiast pójść do lasu, popracować z przodkami, postanowili wypluwać z siebie wszelkie złości w internetach. Uch, tak, to stare jak internet.

Jednak polskie prawo sprzeciwia się mowie nienawiści, o, na przykład tutaj:

Art. 256 – Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

W sumie jest to tak epicko napisane, że mam wątpliwości, czy to akurat ten punkt Meta lekceważy, ale tu macie także interpretację prawną ogółu przepisów.

No dobrze, trochę nie wyszło z powyższym argumentem, wrócę więc do tego, na czym się znam, czyli do energii.

Otóż, po pierwsze, Meta wspiera negatywne zachowania. Zaprasza wręcz do wysyłania nienawiści w stronę bogu ducha winnych Rosjan (bo dlaczego zezwoli na obrażanie całej społeczności, a nie na przykład tylko samego P.?). To, jak mi się widzi, ma dwa cele:

1 – wywołanie podziału. Dzielmy się na tych superludzi, w końcu jesteśmy tacy dobrzy i pomagamy Ukraińcom, a Rosjanie wszyscy źli, zuo i w ogóle,

2 – wywołanie masy krytycznej, żeby Rosjanie dostali w dupę.

No i wszystko pięknie, jednak to ci, którzy walą z grubej rury nienawiścią dostaną w dupę. Prędzej czy później, bo energia po prostu WRACA.

Poza tym hejtowanie kogoś za to tylko, że jest Rosjaninem, żołnierzem stamtąd czy inne rzeczy – jest odrażające. Zdajesz sobie sprawę, bohaterze narodowy, który zamienił flagę Polski na flagę Ukrainy, że w chwili obecnej Rosjanie mają bardzo niewesołą sytuację? Już brakuje cukru, już nie ma McDonaldsa, Ikea się zamyka, bezrobocie zapanuje większe, części do elektryki będą jak z ZSRR… oczywiście, brzmi to trochę propagandowo, jednak sęk w tym, że obecnie trudno zaprzeczyć, że rozpad rosyjskiej gospodarki się zadziewa, a TO DOPIERO POCZĄTEK.

Więc tak naprawdę, komu wbijasz nóż w plecy swoją złością? Putinowi czy zwykłemu tamtejszemu Kowalskiemu, chcącemu jedynie normalnie przeżyć?

Woło, Panie i Panowie, dotrwaliśmy niemal do końca tekstu, albowiem jako wisienkę na torcie zechcę się z Wami podzielić informacjami, jakie dostałam niedawno. Może pewne będę powtarzać, ale przynajmniej ułoży nam się to w całość.

  • chaos, ogólnie będzie się działo i to do końca 2022 roku. Więc po tym, jak media zdecydują się zastąpić temat Ukrainy czym innym, nie spodziewaj się, że będzie to informacja w stylu „kwiatki rosną! Jest wiosna! Wszyscy na trawkę poopalać się!”.
  • jasnowidzki już mówią, że Chiny będą współpracowały ze Światłem. Wow. Tak, tę informację również dostałam i w zasadzie to mnie bardzo zaskoczyło. Co prawda nie wiedziałam, na jakim etapie jest podpisywanie kontraktu ze Światłem, ale być może to już się zadziewa.
  • Co prawda nie czuję, by w kwietniu to miało nastąpić, ale czuję, że władza Putina zmierza do kresu. Albo inaczej – on już nie jest aż tak ważny, jak wcześniej był. Cholera wie, co tu się dzieje, ale kwiecień miał być kluczowy dla zmiany władzy w Rosji. Mogło nawet dojść do zamachu na Putina. Choć wydaje mi się, że zmiany we władzy będą przebiegały bardziej pokojowo.
  • W tej chwili Rosjanie podejmują jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu, choć o tym nie wiedzą. Mogą zachowywać się jak Natasha i widząc dobrą stronę okrutnego zjazdu gospodarki, a więc cieszyć się, że zachodnie korpo tak dbają o zdrowie Rosjan, że z niej rezygnują. Tak, wiem, to najprawdopodobniej była ironia, ale za to jaka prawdziwa! I właśnie, Rosjanie stanęli w obliczu wyboru. ALBO pozwolą sobie na nieciekawe życie jak z 1917 roku, ALBO… będą tam robić nowy system. Zupełnie nowy system społeczny. Z tego też względu kraj jako kraj może być zamknięty na rok-dwa lata. Co ciekawe, gdy ktoś do niego po tym wjedzie, będzie miał wrażenie, że znalazł się w zupełnie innym świecie. Ale tu mówię: dużo będzie zależało od Rosjan.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.